2006-10-30

Lacrimosa - Angst (1991)


Nazwa zespołu pochodzi z języka łacińskiego: lacrimosa - pełna łez, opłakana, żałosna. Lacrimosa to także ostatnia, a zarazem najtragiczniejsza część "Reqiuem" Mozarta.
Lacrimosa powstała w 1990 roku jako jednoosobowe przedsięwzięcie, które od pierwszych wydanych przez siebie dźwięków i słow, odsłaniało najgłębsze stany ludzkiej depresji, smutku, żalu, przygnębienia i nieszczęśliwej miłości. Tilo Wolff jako poeta, od pisania i publikowania swych poezji, nie myślał jeszcze o nadaniu im muzycznego koloru. "Aż pewnego dnia przyszło mi na myśl, ze odpowiednio skomponowana muzyka mogłaby jedynie podkreślić charakter, nastrój i glebie moich tekstów" - wspomina. "Tak oto prawie całkiem przypadkiem znalazłem się w studiu, gdzie szybko dopisałem kilka prostych nut, ułożyłem odpowiednie harmonie i tak powstała moja pierwsza płyta 'Angst' (Strach). Tytuł doskonale oddaje surową, ponurą, pełną bólu i cierpienia atmosferę krążka. Znalazło się na nim sześć utworów zagranych na instrumentach klawiszowych. Od tego czasu Lacrimosa stała się celem życia jej twórcy. Zrodził się zespół do którego prawie natychmiast przylgnęła etykieta rocka gotyckiego. Etykieta dodajmy krzywdząca gdyż Lacrimosa znacznie się różniła muzycznie od zespołów zaliczanych do tego nurtu.



1 Seele In Not
2 Requiem
3 Lacrima Mosa
4 Der Ketzer
5 Der Letzte Hilfeschrei
6 Tränen Der Existenzlosigkeit

2006-10-29

The Cure - Seventeen Seconds (1980)


Czapki z głów panowie i panie! The Cure zawsze będą nr1 dla mnie, chociaż dzisiejszy Cure to już nie ten sam zespół co 20 lat temu.
"Seventeen Seconds" zawsze pozostawała w cieniu "Faith" i "Pornography", uznawanych za prawdziwy kanon Kjurowej stylistyki. Niesłusznie!!! Po zdecydowanie "piosenkowym" debiucie, Smith i Jego koledzy uderzyli ze znacznie wyższego pułapu. "Seventeen Seconds" to zupełnie inna bajka. Album o nieco niewyraźnej, pogmatwanej konstrukcji - brzmienie grupy wzbogaciło się o chłodne, klawiszowe tła, które tworzą nastrój totalnego smutku i beznadziei. Całość przypomina mglistą substancję o niewyraźnych kształtach, z której co i raz wyzierają surowe dźwięki gitar, dudniący bas i zbolały wokal Roberta Smitha, teksty na tej płycie są naznaczone znacznie bardziej depresyjnym piętnem niż wcześniejsze - "A Forest", "M", "Play For Today" i na koniec "Seventeen Seconds" to prawdziwe zimnofalowe perełki. Dopiero kilkakrotne przesłuchanie całości - trwającej niewiele ponad trzydzieści minut - pozwala docenić jej subtelny, niepokojący urok...
keep on playing Mr Smith...

>

1. A Reflection
2. Play For Today
3. Secrets
4. In Your House
5. Three
6. The Final Sound
7. A Forest
8. M
9. At Night
10. Seventeen Seconds

2006-10-27

Soft Cell - Say Hello To (1996)


Soft Cell to duet brytyjski założony w Blackpoll w 1979 roku. Działał do 1984 roku. Początkowo zespół ograniczał się do występów Marca Almonda i Davida Balla w kameralnym otoczeniu. Zespół zakładał, że oprócz muzyki ważna jest także oprawa artystyczna podczas licznych występów. Almond recytował teksty, a Ball akompaniował mu na syntezatorze. Później brzmienie wzbogacono o perkusję i gitarę. Tematem przewodnim utworów Soft Cell była młodzieńcza naiwność, odkrywanie erotycznych przygód, pierwsze rozczarowania i zachowanie człowieka wobec zła. Debiutancki album okazał się niezwykle udany. Jego inspiracją było brzmienie nawiązujące do soulu i jazzu. Kolejna płyta stała się rozwinięciem przebojów z pierwszego krążka. Kiedy rozwiązano zespół, Almond z powodzeniem kontynuował karierę jako solista. W pewnych kręgach Panowie Almond i Ball byli (i są) uważani za uosobienie tandety i plastikowych skórzanych kurtek. Ale w innych okolicach zblizonych do brytyjskiego podziemia elektroniczno-homoseksualnego ci Panowie byli KRÓLAMI parkietów. Prezentowana składanka jest ciekawa z jednego powodu, nie zawiera największego przeboju Soft Cell, czyli 'Tainted Love' - w zamian za to mamy tutaj zaprezentowane mniej znane utwory duetu.



01 Say Hello, Wave Goodbye ('91 version)
02 Torch
03 Bedsitter
04 You Only Live Twice
05 Heat
06 The Art Of Falling Apart
07 Facility Girls
08 Born To Lose
09 Sex Dwarf
10 Disease And Desire
11 Chips On My Shoulder
12 Frustration
13 Mr. Self Destruct
14 Numbers
15 Where Was Your Heart (When You Needed It Most)
16 A Man Could Get Lost

2006-10-25

Clannad - Legend (1984)



Robin Hood, legendarny angielski bohater, żyjący według ludowych ballad gdzieś na przełomie XIV i XV wieku, był przywódcą wyjętych spod prawa banitów, zamieszkujących lasy hrabstwa Yorkshire i Nottinghamshire. Walczyli oni w obronie biednych i uciśnionych. Ileż to już powstało filmów o przygodach Człowieka W Kapturze. Ta wersja, odcinkowa z 1984 roku jest bez wątpienia jedną z bardziej udanych ekranizacji. Wartka akcja, humor sytuacyjny i do tego niezwykły podkład muzyczny grupy Clannad...
Prawie wszystkie tematy utrzymane są w nieco tajemniczym, prawie mistycznym, średniowiecznym charakterze. Podkreślone są oczywiście wszystkie typowe dla tego okresu ludowe instrumenty, takie jak np. różnego rodzaju flety, które nadają warstwie melodycznej wymaganej specyficzności. Całość charakteryzuje szeroki rozkład emocjonalny. Mamy motywy niezwykle klimatyczne, jak "Battles" lub "Strange Land" o nieco stłumionym, zniżonym brzmieniu, a także żywsze oraz bardziej energiczne, jak "Together We" czy "Darkmere". Nie zabrakło oczywiście tematów scenicznych o zdecydowanie spokojniejszym przesłaniu, takich jak "Now Is Here" bądź "Lady Marion". Jeśli chodzi natomiast o piosenki to najlepiej prezentuje się otwierająca ścieżkę część kompozycji, bardzo melodyjna "Robin (The Hooded Man)", znana również z czołówki serialu. Bardzo przyjemny utwór, do tego łatwo wpadający w ucho. Pozostałe to "Ancient Forrest", która dla odmiany zamyka płytę, niezwykle nastrojowa "Now Is Here", "Herne" oraz "Scarlet Inside".



1. Robin (The Hooded Man)
2. Now Is Here
3. Herne
4. Together We
5. Darkmere
6. Strange Land
7. Scarlet Inside
8. Lady Marion
9. Battles
10. Ancient Forest

2006-10-24

Alien Sex Fiend - All Our Yesterdays (1988)


Na początku lat 80 w Wielkiej Brytanii spośród wielu nurtów muzyki spod znaku punk, wyróżnił się ruch zwany „Batcave”, który połączył w sobie stylistykę goth i punk. Ekscentryczny londyńczyk Nick Wade znany pod artystycznym pseudonimem Nik Fiend (fiend – ang. potwór) założył wraz ze swą żoną grupę Alien Sex Fiend. Ówczesny skład grupy obejmował następujące osoby: Nik Fiend – wokal, Christine (lub Mrs. Fiend) – instrumenty klawiszowe, Yaxi Highrizer (naprawdę David James) – gitara oraz Johnny „Ha Ha” Freshwater – bębny.
Zbitek dźwięków z antycznych horrorów a la Alice Cooper i morderczo pulsujących syntezatorów przyprawionych zdrową dawką makabreski stał się charakterystyczny dla tej grupy. W 1983 roku singiel 'Ignore the Machine' poprzedził ukazanie się pierwszej płyty Alien Sex Fiend – "Who's Been Sleeping In My Brain?”. Debiut okazał się sukcesem na listach przebojów wydawnictw niezależnych i w licznych klubach gotyckich. W 1984 roku wyszła płyta „Acid Bath”, która umocniła pozycję grupy i okazała się jeszcze większym sukcesem za oceanem – w Japonii.
W tym czasie ze składu odszedł Johny „Ha Ha” i już jako trio, grupa nagrała posępny album „Maximum Security”. Rok później muzyką z kolejnego albumu „It's the Album”, Alien Sex Fiend dostąpiło zaszczytu otwierania koncertów Alice Coopera. W 1987 roku Alien Sex Fiend nagrali ostatnią płytę z Yaxi zatytułowaną „Here Cum Germs”. Po odejściu gitarzysty, muzycznie grupa odmieniła nieco swoje brzmienie skupiając się na wykorzystaniu syntezatorów i samplerów okraszonych obłędnymi rytmami i wokalnymi sztuczkami „nie z tej ziemi” w wykonaniu, oczywiście Nika Fienda. 1988 rok przyniósł płytę „Another Planet” pełną takich właśnie klimatów. Rok później pojawiła się kolejna w tej stylistyce pozycja – „Curse”.
Jakiej właściwie muzyki można spodziewać się po Alien Sex Fiend? Trudno opowiedzieć – lepiej posłuchać. Alien było kwalifikowane do następujących „półek”: punk, rock, gothic, batcave, alternative, psychobilly, electro, electronic, industrial, techno... Sam Nik Fiend w wywiadzie skomentował to w następujący sposób: 'Space rock' i tak jest. W Alien Sex Fiend znajdziecie wszystko.



Składanka singli z lat 1983-1987
1.Ignore the Machine
2.Lips Can't Go
3.R.I. P-Blue Crumb Truck
4.Dead and Buried
5.E.S. T-Trip to the Moon
6.Drive My Rocket-Up Uranus
7.I'm Doing Time in a Maximum Security...
8.I Walk the Line
9.Smells Like......
10.Hurricane-Fighter Plan

2006-10-21

Bel Canto - Shimmering, Warm & Bright (1992)


Przepiękna, zmysłowa i poruszająca do głębi muzyka oraz anielski głos wokalistki - tak zapamiętałem pierwsze wysłuchanie tej płyty. Bel Canto to duet nagrywający w składzie: Anneli Marian Drecker (vocals, keyboards) oraz Nils Johansen (programming, keyboards, guitars). W niektórych kręgach to duet wręcz kultowy, bez wątpienia mają sporą rzeszę wiernych wyznawców w Europie. 'Schimmering, Warm & Bright' z 1992 plasuje się w ścisłej czołówce klimatycznego i nastrojowego grania. Kolejne jak i wcześniejsze wydawnictwa nie są aż tak błyskotliwe aczkolwiek zawsze jest to muzyka co najmniej ponadprzeciętna. Bel Canto znaczy w tłumaczeniu 'piękny śpiew', a pięknego głosu wokalistce Anneli Drecker odmówić na pewno nie można. Duetowi muzycznie najbliżej jest do Cocteau Twins z tym, że w ich muzyce jest znacznie więcej elektroniki. W ramach ciekawostki dodam, że wokalistka, pojawiła się m.in. na ostatniej płycie A-HA "Lifelines", wspomagała ich również w chórkach na trasie koncertowej oraz wystąpiła gościnnie na płycie "Melody A.M." norweskiego Royksopp.



1.Unicorn
2.Summer
3.Waking Will
4.Shimmering, Warm & Bright
5.Sleep in Deep
6.Buthania
7.Le Temps Dégagé
8.Spiderdust
9.Die Geschichte Einer Mutter
10.Mornixuur

2006-10-18

Fading Colours - Time EP (1996)


Fading Colours to jedni z nielicznych polskich reprezentantów mrocznej muzyki elektronicznej, prekursorzy nurtu dark trance. Fading Colours już od kilku lat napawają nas niesamowitymi dźwiękami swojej muzyki. Zaczęli od ostrego gitarowego grania, podbudowanego klawiszowymi sekwencjami i dziwną mroczną atmosferą. To były początki, bo teraz przeszli metamorfozę i postawili na elektronikę. Ich muzyka to wybuchowa mieszanka darkwave, trance & EBM z elementami ethno - stanowi świetny podkład dla wokali i tekstów De Coy, tekstów o iście gotyckim klimacie, pełnych smutku, tęsknoty, lęków i mrocznego erotyzmu... Zespół tworzą obecnie: De Coy, Leszek Rakowski & Krzysztof Rakowski. Trochę to dziwne, ale zespół jest lepiej znany na rynku niemieckim niż w Polsce, gdyż tam zbiera zasłużone nagrody w fachowej prasie muzycznej.
W 1996 r. Fading Colours wydali EPkę 'Time', która zapowiadała nowy kierunek muzycznych podróży. Żywe instrumenty zostały zastąpione przez komputer i keyboardy, a hipnotyczny śpiew De Coy wmiksowany w dźwięki transowej, mrocznej elektroniki nabrał nowego wymiaru. Gościnnie w jednym w utworów wystąpił Darrin Huss z Psyche, a za remiksy odpowiadał m.in. Andreas Bruhn z The Sisters of Mercy.



1. Time - Ocean Mix
2. Spring - Nosferatu Mix
3. Time - Freenternetry Mix
4. Spring - Gagarin 108 Mix
5. Lie - Selfdestruct Mix
6. Lie - Encomber Mix
7. Time - Radio Edit
8. Spring - Radio Edit